Czas na branżę utrzymania czystości – Dawid Monkiewicz

722

„Czas na branżę utrzymania czystości” to cykl wywiadów z osobami związanymi ze świadczeniem usług sprzątających, dystrybutorami środków czystości i sprzętu oraz producentami działającymi zarówno na polskim jak i zagranicznym rynku. Prawdziwe historie, subiektywne opinie i uwagi będą prawdziwą skarbnicą wiedzy.

Dziś rozmawiamy z Dawidem Monkiewiczem właścicielem firmy Clean-Art Group.

Zapraszamy do lektury!

Dawid Monkiewicz – właściciel firmy Clean-Art Group

Prowadzenie firmy sprzątającej nie należy do najłatwiejszych zadań. Jednak zdecydowałeś się na rozpoczęcie działalności w tym kierunku? Co Cię do tego skłoniło?

Powody są dość przyziemne. Nie pasowała mi praca na etacie. Ze współlokatorem szukaliśmy sposobów na firmę i mieliśmy wiele pomysłów. Ale brakowało mi odwagi. Pojawiło się kilka osób, które pokazały mi jak same prowadzą firmy sprzątające i zachęciły mnie do tego. Firma miała być dla mnie tylko narzędziem do prowadzenia życia takiego jak chciałem, a branża czystości wydała mi się idealna. Otworzyłem pierwszą firmę w wieku 21 lat.

Początki na pewno nie były łatwe. Jak wyglądały Twoje pierwsze kroki jako właściciel firmy sprzątającej?

To trudne wspomnienia dla mnie. Pierwszą firmę pogrążyłem swoim podejściem, byłem młody i chciałem robić po swojemu. Złapałem świetne zlecenie jako podwykonawca, ale nie dawałem z siebie tyle ile powinienem.

Skończyło się utratą tego zlecenia i brakiem nowych pomimo wysiłków. Przyjąłem propozycję zatrudnienia na etacie w firmie mojego teścia.
Uważałem to za osobistą porażkę, musiałem wyprowadzić się z ukochanego Gdańska i wrócić na etat. Męczyłem się strasznie i było to widać w moim podejściu, ale jednocześnie bardzo dużo się uczyłem.Nie miałbym innej możliwości dowiedzieć się tyle o chemii i maszynach oraz prowadzeniu firmy co w tamtym okresie. Jestem za to wdzięczny.

Pojawiła się okazja wyjazdu na Kaszuby i tam założenia firmy ze znajomymi.
Jak się można domyśleć kooperacje są trudne do utrzymania w korzystnej proporcji.
Sprzątanie taboru autobusowego w Gdańsku było podstawą naszego utrzymania.
I dopiero tam nabrałem dojrzałości jako przedsiębiorca. Odpowiedzialność, kierowanie zespołem, zostawanie do końca. Ogromna lekcja życia i biznesu.

Gdy przeprowadziliśmy się do Gdyni udało mi się złapać kilka zleceń przy wspólnotach i od tego momentu sam krok po kroku budowałem firmę.

Co doradziłbyś osobom, które planują rozpocząć swoją działalność w branży czystości?

O do udzielania rad zawsze jest wielu chętnych.
Usłyszałem kiedyś:”Nie słuchaj ludzi, a szczególnie tych, którzy nie prowadzą swojego biznesu”. To chyba moja pierwsza rada.
Często wiele osób ma pomysł na twój biznes, nie mając o tym pojęcia. Im się wydaje, co by zrobili na twoim miejscu.

Inny typ rad to osoby, które wiele lat prowadzą firmę i mają autorytet w naszych oczach. Tu jest inny problem. Oni są w zupełnie innym miejscu niż ty, zaczynali dawno temu i w innych warunkach. Nie chodzi mi o ignorancje, zawsze dobrze wysłuchać opinii innych, ale trzeba mieć filtr w głowie i spory dystans do usłyszanych rad.

Wykonanie Clean-Art Group

Wg mnie najlepszymi osobami do obserwowania i słuchania to ci, którzy są tylko o krok przed nami. Jeśli zaczynasz znajdź osoby które prowadzą firmę od 2-3 lat. Doskonale pamiętają jak to jest zaczynać, realia są podobne i na świeżo wiedzą jak sobie poradzić z problemami.

Dodałbym sprawdzenie, czy jesteś gotów założyć firmę. Chodzi o mentalne podejście. Polecam przeczytać książkę „Mit Przedsiębiorczości” Gerber Michael E. Pokazuje z czym się może wiązać założenie firmy, prowadzenie i wytrzymanie. I nie mówię tu wcale o braku zleceń, chodzi o to, czy wytrzymasz tempo i nie zrezygnujesz po roku lub dwóch.

Wybór branży czystości to nie droga usłana kwiatami.
Decyzje czy szukać szeroko, czy może ograniczać się do jednego typu zleceń, nauka relacji z klientami, wyceny zleceń, zdobywanie doświadczenia w środkach i maszynach. Tego nigdzie nie uczą. O to trzeba zadbać samemu. Dlatego polecam od samego początku inwestycje przede wszystkim w rozwój osobisty jako przedsiębiorcy ogólnie i jako branżowca. Książki, szkolenia, testowanie.

Autentyczność to zaleta, a na początku chcemy zaklinać rzeczywistość. Klienci pytają nas ile osób zatrudniamy, ile mamy takich zleceń jak jego, gdzie sprzątamy itp.
Jeśli myślisz wtedy „ty i twoja żona to już masz dwóch pracowników” to odpuść.
To, że zaczynasz, jesteś małą rodzinną firmą i osobiście wykonujesz i doglądasz zlecenia to nie powód do wstydu, a ogromna przewaga i zaleta. Nie masz innych zleceń, przekonaj więc klienta, że będzie twoim pierwszym i wyjątkowym, że zadbasz jak o oczko w głowie. Nawiążesz osobiste relacje z pierwszymi klientami i oni właśnie mogą być trampoliną dla twojej firmy. Nie ma powodu, żeby zgrywać wielkiego gracza, bo to szybko wyjdzie.

Myślę, że cała reszta jest opcjonalna:
• brać dofinansowanie czy nie (czas i brak wiedzy co kupić),
• złapać jednego dużego klienta i na nim się skupić czy szukać wielu małych zleceń (wygoda i ryzyko nagłego upadku kontra więcej obowiązków organizacyjnych, ale „antykruchość, niewzruszoność”, nawet jeśli odmówi ci 3 klientów masz jeszcze pozostałych 7) ,
• być firmą do wszystkiego czy wyspecjalizować się,
• od początku skupiać się na marketingu czy iść w bój i testować (spore wydatki słaby zwrot na początku kontra podrażnione ego i maksymalizowanie zwrotu).

Jesteś bardzo widoczny w mediach społecznościowych. Pomaga to w prowadzeniu biznesu, który opiera się na usługach sprzątających?

Ja ciągle myślę, że robię za mało. Pomaga, ale to działanie długoterminowe. Nie od razu otrzymasz masę zleceń. Moim pierwszym założeniem było poinformowanie wszystkich znajomych czym się zajmuję i jak to robię. Spotkałem się oczywiście z kpinami i krytyką, pewnie słusznie, bo materiały, które publikowałem były raczej irytujące. Nie wiem czy jest dużo lepiej, ale bardziej się uodporniłem na takie reakcje.

Daję się poznać jako człowiek, mój głos, wygląd, sposób mówienia, przebieg pracy, podejście itp.
Zasięgi jak na media społecznościowe nie są duże, ale w porównaniu z czynnościami „analogowymi” 400/3000/ a nawet 35000 tys. wyświetleń na post to bardzo dużo. Wykonanie w tydzień 400 telefonów lub maili to prawie niemożliwe, a i tak warto to dołożyć. Powoli zaczynają spływać zapytania od klientów, ale są to osoby, które chcą pracować ze mną konkretnie. Jeśli ktoś inny mnie poleci to też mogą łatwo sprawdzić kim jestem i czy im to pasuje.

Prawdziwy koszt padów podłogowych

Wyzbyłem się całkowicie mediów społecznościowych w formie prywatnej. Facebook profil prywatny i fanpage, instagram, linkedin – wszystkie aktywności są biznesowe i zawodowe.
Nie każdy to rozumie, ale ja nie mam czasu na te media w formie rozrywki lub kreowania siebie jako gościa z super kolorowym życiem na wakacjach. Firma i MS to narzędzia, a nie cel sam w sobie.

Poza tym słyszę często, że ktoś pierwszy raz widzi przedsiębiorcę, który promuje firmę sprzątającą w taki sposób. Pewnie w mojej okolicy tak jest, a nawet jeśli nie to jest nas niewiele i to wzbudza sympatię wśród innych.

Co według Ciebie jest największą bolączką w branży? Pracownicy, dostęp do wiedzy, szkolenia czy może coś innego?

Nie mam wiedzy na temat branży jako zjawiska na skalę kraju, ale dla mnie sporym wyzwaniem są pracownicy.Biorę odpowiedzialność za wszystko, więc, jeśli ktoś wykona źle swoją pracę, nie przyjdzie, albo nie mogę znaleźć chętnych to uważam, że to moja wina i to ja mam coś z tym zrobić. Ale nie zawsze potrafię.

Pierwszy problem to brak chętnych, branża czystości to specyficzna praca. Zlecenia, które nadają się na to, żeby dorobić, w różnych godzinach i miejscach. Zauważyłem od 2 do 3 lat brak chętnych pomimo wysokich stawek za godzinę.

Słowność to kolejny problem. Nie wiem do ostatniej chwili czy ktoś przyjdzie na nowe zlecenie. Nie dostaję żadnej informacji i kontakt się urywa. Jeśli mogę korzystam z osób z polecenia, a nieraz umawiam pracowników z nadwyżką.Nie zawsze też udaje mi się wzbudzić zapał do pracy. Dostrzeganie jak ważna jest nasza praca i co dajemy naszym klientom to motywujący bodziec.

Brakuje mi też szkoleń. Te, które są dostępne najczęściej opierają się na środkach lub maszynach producenta, który to szkolenie organizuje. Według mnie wpływa to na praktyczność takich szkoleń, a przydałoby się więcej uniwersalnych szkoleń, które nauczą nas jak samodzielnie dobierać środki do konkretnego problemu. Nie ma producenta, który w 100% skuteczną paletę środków i maszyn. Zawsze są lepsze środki i te, które muszą być w ofercie, ale niekoniecznie są warte uwagi.

Kultura organizacji w firmie sprzątającej? Czy to jest możliwe?

Największą bolączką, choć wymieniam ją na końcu, jest brak (lub nikła ilość) wydarzeń branżowych, targów i konferencji w Polsce. Nowe technologie, metody czyszczenia i środki- to wszystko nas omija.

Każdy rozwodzi się nad swoimi sukcesami, ale jaka była Twoja największa porażka związana z biznesem, jaki prowadzisz?

O takich największych już wspomniałem. Oprócz tego miałem raczej wpadki niż porażki,
Gdy zaczynałem przygodę z VAT’em pomyliłem przy wycenie netto z brutto i co najgorsze wstydziłem się przyznać, wygrałem przetarg i potem przez 4 miesiące żyłem w stresie jak to zamknąć sensownie. Nauczyłem się, że jeśli się wstydzę czegoś teraz to potem będzie tylko gorzej, trzeba reagować natychmiast.

Ostatnio u nowego klienta obsadziłem pracownicę, wyjaśniłem co ma wykonać i opuściłem obiekt. Parę godzin później dostałem telefon, że usługa była wykonana dramatycznie. To moja wina, bo nie dopilnowałem pracownika w tak ważnym dniu, jak pierwsze sprzątanie u nowego klienta. Skończyło się pracującą sobotą (poprawki) i dogadaniem z klientem. Wyszło na dobre, ale nauczkę mam.

Jeśli chodzi o bardziej epickie porażki to były jednak na samym początku i oby tak zostało.

7. Co Cię motywuje do dalszego działania? Nie masz czasem dość?

Czasami mam momenty zniechęcenia.Udało mi się ukształtować firmę tak jak chciałem. Mam coraz więcej czasu na rzeczy, które są dla mnie ważne, jestem wstanie się utrzymać i nie martwię się, że wszystko się zawali w jeden dzień.

Doceniam to i przymykam oko na niedogodności. Ale jestem wrażliwy, chciałbym, żeby wszystko było perfekcyjnie więc jak są komplikacje to zamartwiam się tym strasznie.
Jak każdy facet lubię też zabawki. Szorowarki, automaty, zamiatarki itp. to coś co uwielbiam testować i sprawdzać.

Dużo motywacji dają mi relacje z klientami. Wchodzę na przykład do biura programistów, wisi hamak, ktoś gra w rzutki, przybijam piątki z kilkoma, pytam co słychać, żartuję, pytam o usługę, czy coś poprawić i wychodzę zadowolony. Wiesz o co chodzi, chociaż nie pracuję w tych firmach to czuję się tak jakbym był trochę ich częścią.

firmę
Wykonanie Clean-Art Group

Mogę wejść do fajnych biurowców, parków technologicznych, muzeów, szkół językowych, firm w stoczni i chłonąć klimat, nawiązywać znajomości z ludźmi tam pracującymi wchodzić na zaplecze, jak mały chłopiec, który jest ciekawy co jest za tymi drzwiami. Do tego bardzo dużo się uczę z tego jak klienci prowadzą swoje biznesy.Rekomendacje i pochwały też dają mi radość i spokój, że staram się i to działa.Szukam przyjemnych aspektów i one mnie motywują.

Jakie plany na przyszłość? Planujesz rozwinąć ofertę?

Chcę być jeszcze bardziej obecny w mediach społecznościowych. Nie tylko pod kątem ilości, ale też jakości i różnorodności treści.

W najbliższej przyszłości planuję rozszerzyć park maszyn, m.in. szorowarki oscylacyjne i myjki wysokociśnieniowe. Chciałbym też stopniowo powiększać metraże zleceń.

7 narzędzi marketingowych dla firm sprzątających

A takim marzeniem jest prze formatowanie firmy tak, żeby była bardziej zdalna. To będzie się wiązało z przygotowaniem i zmianami, być może pod kątem tworzenia i sprzedaży szkoleń cyfrowych dla branży czystości. Potrzebne mi takie narzędzie, żeby nie być przywiązany do miejsca zamieszkania i chciałbym, żeby moja firma w przyszłości była takim narzędziem.

Dziękujemy za miłą rozmowę! (red)


Jeżeli podobał Ci się artykuł i chcesz być na bieżąco informowany o nowościach w serwisie informacyjnym Branży Czystości, zapisz się do naszego Newslettera TUTAJ!

Reklama