Mycie rąk ogranicza choroby. Czemu zwykłe mydło wystarcza?

42

Mycie rąk ogranicza choroby — to zdanie słyszał każdy, ale mało kto wie, dlaczego działa i dlaczego zwykłe mydło za cztery złote robi to lepiej niż drogi żel czy „antybakteryjny” płyn z reklamy. W środku sezonu infekcji warto to wreszcie wyjaśnić, bo w firmie sprzątającej ręce są najważniejszym narzędziem pracy. Dotykają klamek, poręczy, armatury i koszy, przenoszą ściereczki i chemię między strefami. Od tego, jak zespół myje ręce, zależy, czy sprzątanie zatrzymuje drobnoustroje, czy roznosi je po obiekcie.

Olej, woda i kropla mydła — pokaz, który tłumaczy wszystko

Zacznę od pokazu, który zajmuje minutę i który warto zrobić na każdym szkoleniu wdrożeniowym. Do dzbanka z wodą wlewamy olej. Olej pływa na wierzchu, nie miesza się, można mieszać w nieskończoność. Potem dodajemy kroplę zwykłego mydła, mieszamy raz — i warstwa oleju rozpada się na drobne kropelki, które znikają w wodzie. Ten olej udaje wirusa. A dokładniej jego otoczkę — i w tym jednym obrazie jest cała odpowiedź na pytanie, dlaczego mycie rąk ogranicza choroby.

Mycie rąk ogranicza choroby, bo mydło rozrywa wirusa

Wiele wirusów, w tym koronawirusy i wirusy grypy, ma na zewnątrz cienką warstwę tłuszczową, nazywaną otoczką lipidową. Ta otoczka chroni wnętrze wirusa i pomaga mu przylgnąć do skóry. Dopóki jest cała, wirus siedzi na dłoni jak kropla oleju na wodzie — i sama woda go nie spłucze, bo tłuszcz z wodą się nie łączy.

mycie rąk ogranicza choroby
Mycie rąk ogranicza choroby” + „zwykłe mydło rozrywa wirusa — woda sama tego nie robi”; po prawej ilustracja: kropla oleju na wodzie → po mydle rozpada się na drobiny

Cząsteczka mydła ma dwa końce. Jeden „lubi” wodę, drugi „lubi” tłuszcz. Kiedy namydlasz dłonie, te tłuszczolubne końce wbijają się w otoczkę wirusa i rozrywają ją na kawałki, a wodolubne końce ciągną te kawałki do piany. Wirus bez otoczki przestaje być wirusem — to już tylko rozsypane fragmenty, które spływają do zlewu razem z brudem. Nie chodzi więc o „zabijanie zarazków” jakąś specjalną substancją. Chodzi o fizyczne rozerwanie i spłukanie. Dlatego mycie rąk ogranicza choroby tak skutecznie i dlatego nie potrzebuje do tego niczego poza mydłem i wodą.

Antybakteryjne, perfumowane, do naczyń — które mydło jest najlepsze?

Odpowiedź zwykle zaskakuje ludzi na szkoleniach: nie ma znaczenia. Działa każde mydło — zwykłe w płynie z dozownika, w kostce, perfumowane, „antybakteryjne”, nawet płyn do naczyń. Otoczkę wirusa rozrywa sama budowa cząsteczki mydła, a nie żaden dodatek.

Dodatki „antybakteryjne” z definicji działają na bakterie, nie na wirusy. Amerykańska FDA już w 2016 roku zakazała sprzedaży mydeł z triklosanem i kilkunastoma podobnymi dodatkami, bo producenci nie wykazali, że myją lepiej niż zwykłe mydło. Czyli w sezonie grypy i przeziębień, kiedy problemem są wirusy, droższe mydło antybakteryjne nie daje nic ponad to, co daje najtańsze mydło w płynie. Dla firmy sprzątającej, która kupuje mydło do dozowników hurtowo, to prosta oszczędność: zwykłe mydło w płynie, byle było w dozowniku i byle dozownik był pełny.

Dlaczego sama woda nie działa (i jak to pokazać zespołowi w 2 minuty)

Najczęstszy błąd to „opłukanie” rąk pod kranem i uznanie sprawy za załatwioną. Woda zmywa to, co jest w wodzie rozpuszczalne. Tłuszcz — i wszystko, co się w tłuszczu trzyma — zostaje na skórze.

Jest prosty sposób, żeby to udowodnić zespołowi, i sprawdza się na każdym szkoleniu wdrożeniowym. Potrzebny jest żel świecący w świetle UV (sprzedawany jako pomoc szkoleniowa, np. Glo Germ) i mała lampka UV. Pracownik wciera żel w dłonie jak krem, potem myje ręce samą wodą i wkłada je pod lampkę. Dłonie świecą prawie w całości — żel został. Potem to samo z mydłem przez 20 sekund: pod lampką są czyste. Ten pokaz przekonuje ludzi w dwie minuty skuteczniej niż jakakolwiek instrukcja na ścianie, bo każdy widzi własne ręce.

Mycie rąk ogranicza choroby, ale żel ma dwa warunki

Żel do dezynfekcji rąk nie jest zamiennikiem mycia. Jest rozwiązaniem awaryjnym na sytuacje, w których nie ma dostępu do wody i mydła — na obiekcie w trakcie obchodu, w aucie między lokalizacjami, przy kontenerze na budowie. I ma dwa warunki, bez których nie działa.

Mydło i woda kontra żel do dezynfekcji – kiedy co

Pierwszy: co najmniej 60% alkoholu. Trzeba to sprawdzić na etykiecie, bo na rynku jest dużo żeli „antybakteryjnych” z niższą zawartością, które wyglądają tak samo, a działają wyraźnie słabiej. Drugi: dłonie bez widocznego brudu. Tłuszcz, kurz, krew osłabiają działanie alkoholu — żel po prostu nie dociera do tego, co jest pod warstwą brudu. Jeśli ręce są brudne, trzeba je umyć; żel nie pomoże. Rozprowadza się go na całych dłoniach, tymi samymi sześcioma ruchami co przy myciu, aż do wyschnięcia — nie wyciera się go ręcznikiem.

Kolejność jest więc jasna: najpierw woda i mydło, żel tylko wtedy, gdy wody i mydła nie ma. Pisaliśmy niedawno, dlaczego środki dezynfekujące zabijają 99,9%, a nie 100% — z żelem jest tak samo: zdejmuje część, nie wszystko, i tylko z czystej powierzchni.

Dlaczego mycie rąk ogranicza choroby także u klienta

Dla firmy sprzątającej higiena rąk zespołu nie jest sprawą prywatną pracownika. Ręce sprzątającego są tym, co w ciągu jednej zmiany dotyka toalety, klamek w biurze, poręczy na klatce i kuchni socjalnej. Jeśli między tymi strefami nie ma mycia rąk, firma sprzątająca staje się najskuteczniejszym roznosicielem drobnoustrojów w obiekcie. Kilka zasad, które warto wpisać do procedur i sprawdzać:

  • Mycie rąk obowiązkowo: przed rozpoczęciem zmiany i po jej zakończeniu, po zdjęciu rękawic, po sprzątaniu toalet, po kontakcie z odpadami i przed jedzeniem.
  • Rękawice nie zastępują mycia rąk. Zdejmuje się je tak, żeby nie dotknąć zewnętrznej strony, a potem i tak myje dłonie — pod rękawicą skóra jest ciepła i wilgotna, czyli idealna dla drobnoustrojów.
  • Skóra to narzędzie, o które trzeba dbać. Częste mycie i praca z chemią wysuszają dłonie, a popękana skóra domywa się gorzej i boli. Krem ochronny po zmianie to element BHP, nie fanaberia.
  • Szkolenie pokazowe zamiast instrukcji. Test z żelem UV przy wdrożeniu nowego pracownika zajmuje dwie minuty i zostaje w głowie na lata.
  • Dozowniki u klienta jako wizytówka. Pełny dozownik mydła, ręczniki i działająca suszarka w obsługiwanym obiekcie to pierwsza rzecz, po której użytkownik ocenia firmę sprzątającą — w badaniu Tork tylko 1 na 5 toalet spełniało oczekiwania użytkowników, a pusty dozownik był jedną z najczęstszych skarg.

I jeszcze jedno, na marginesie tekstu o micie sody z octem: „naturalne” odkażanie rąk octem, cytryną czy sodą to to samo nieporozumienie w innym opakowaniu. Wirusa rozrywa mydło. Nic z tych rzeczy nie jest mydłem.

Technika mycia rąk WHO: 6 ruchów, co najmniej 20 sekund
20 sekund · 6 ruchów” — sześć pól z opisami ruchów WHO i pastylka „dwa razy Sto lat

FAQ

Czy mydło antybakteryjne jest lepsze na wirusy?

Nie. Dodatki antybakteryjne działają na bakterie, nie na wirusy. Otoczkę wirusa rozrywa sama cząsteczka mydła, więc zwykłe mydło w płynie działa tak samo dobrze.

Ile czasu trzeba myć ręce?

Samo pocieranie namydlonych dłoni co najmniej 20 sekund (zalecenie CDC); cała procedura z moczeniem, spłukaniem i suszeniem to 40–60 sekund (WHO). W praktyce większość ludzi myje ręce kilka sekund.

Czy żel do dezynfekcji zastępuje mycie rąk?

Nie. Żel jest rozwiązaniem awaryjnym, gdy nie ma wody i mydła. Musi mieć co najmniej 60% alkoholu i działa tylko na dłoniach bez widocznego brudu.

Czy po zdjęciu rękawic trzeba myć ręce?

Tak. Rękawice chronią skórę przed chemią, ale nie zastępują mycia — po ich zdjęciu dłonie są ciepłe i wilgotne, a przy zdejmowaniu łatwo dotknąć zewnętrznej strony.

Jak przekonać zespół do mycia rąk?

Pokazem, nie instrukcją: żel świecący w UV wtarty w dłonie, mycie samą wodą, lampka — dłonie nadal świecą. Potem to samo z mydłem przez 20 sekund. Dwie minuty i każdy widzi na własnych rękach, dlaczego mycie rąk ogranicza choroby.

Zapisz się na nasz newsletter!

Reklama
Jakub Biesiada
Redaktor Naczelny Portalu Branża Czystości. Właściciel firmy sprzątającej i marketingowo – reklamowej. Pasjonat nowych technologii, cleaningu i PR. Szkoleniowiec z zakresu usług sprzątania, procesów i procedur oraz technologii sprzątania. Autor wielu branżowych publikacji, prowadzi webinary branżowe oraz organizuje Kongresy Właścicieli Firm Sprzątających i Piorących. Autor kreatora wycen sprzątania.