Sprzątanie kontenerów na budowach – najgorsza robota w branży?

10

Sprzątanie kontenerów na budowach to usługa, o którą firmy sprzątające rzadko się biją. Kontener socjalny po tygodniu pracy trzydziestu osób i kontener sanitarny, w którym jedna toaleta przypada na całą zmianę, to nie jest „sprzątanie biura w innym miejscu”. To błoto wniesione na butach, brak ciepłej wody, pył z betonu w każdej szczelinie i zapach, którego nie usuwa żaden odświeżacz. Sprzątanie kontenerów budowlanych jest trudne fizycznie, nieprzyjemne i często źle wycenione.

Dwa rodzaje kontenerów, dwa różne problemy

Na typowym zapleczu budowy stoją dwa typy kontenerów. Pierwszy to kontener socjalny, nazywany też mieszkalnym albo biurowo-socjalnym: szatnia, jadalnia, czasem miejsce do spania przy budowach z dojazdem z daleka. Drugi to kontener sanitarny: toalety, pisuary, umywalki, czasem natryski, podłączone do wody i kanalizacji albo — częściej — do zbiornika i beczkowozu.

Każdy z nich brudzi się inaczej i dlatego sprzątanie kontenerów na budowach trzeba planować osobno dla każdego typu. W socjalnym problemem jest to, co ludzie wnoszą: błoto, pył, resztki jedzenia, mokra odzież robocza schnąca na kaloryferze, zapach potu i papierosów. W sanitarnym problemem jest to, co w nim zostaje: kamień, mocz, zatkane odpływy, brak papieru i mydła od środy, bo nikt nie uzupełnia. Do tego dochodzi trzeci typ, który formalnie nie jest kontenerem, ale firma sprzątająca i tak go dostaje w pakiecie — kabiny toalet przenośnych ustawione pod ogrodzeniem.

Dlaczego sprzątanie kontenerów na budowach jest tak nieprzyjemne

Powodów jest kilka i rzadko występują osobno.

Po pierwsze, brak infrastruktury. W biurowcu serwis sprzątający ma ciepłą wodę, zlew gospodarczy, gniazdko i windę. Na budowie często nie ma żadnej z tych rzeczy. Wodę trzeba przynieść, brudną wylać tam, gdzie pozwoli kierownik budowy, a odkurzacz podłączyć do przedłużacza ciągniętego przez pół placu. Zimą w kontenerze bywa kilka stopni, bo grzejnik działa tylko wtedy, gdy ktoś w środku pracuje.

Po drugie, rodzaj brudu. Pył cementowy i gipsowy wiąże się z wodą i zostaje na podłodze jako cienka, twarda warstwa. Błoto gliniaste zasycha w rowkach wycieraczek i progów. Na ścianach kontenera sanitarnego osadza się kamień z twardej wody, a w odpływach — piasek. To nie jest brud, który zbiera się mopem; to brud, który trzeba zdrapać, rozpuścić i wypłukać, czasem kilka razy.

Po trzecie, liczba użytkowników. Przepisy dopuszczają jedną miskę ustępową i jeden pisuar na trzydziestu mężczyzn na zmianie. W praktyce bywa więcej, a kontener sprzątany jest raz dziennie albo rzadziej. Każdy, kto raz wszedł do takiej toalety w piątek po południu, wie, dlaczego ten temat nie pojawia się w folderach reklamowych firm sprzątających.

Po czwarte, brak kontroli nad tym, co zastaniesz. W biurze stan pomieszczeń jest przewidywalny. Na budowie w jeden dzień kontener wygląda przyzwoicie, a następnego dnia ktoś przyniósł do szatni worek z zaprawą albo zalał umywalkę. Nie da się tego zaplanować w harmonogramie, a każda taka niespodzianka to dodatkowa godzina pracy, której nikt nie zapłaci.

sprzątanie kontenerów na budowach

Po piąte, wstyd i stygmat. Pracownicy sprzątający mówią o tym wprost: do kontenera na budowie idzie się na końcu, z najgorszym sprzętem, i nikt nie chce być tą osobą. Rotacja na takich obiektach jest wyższa niż gdziekolwiek indziej.

Co mówią przepisy, a co widać na zapleczu

Teoretycznie zaplecze budowy ma jasne standardy. Rozporządzenie w sprawie BHP podczas wykonywania robót budowlanych (§ 30–37) wymaga na terenie budowy szatni, umywalni, jadalni, suszarni i ustępów, a przy budowie powyżej 20 osób zakazuje łączenia szatni z jadalnią. W sprawach, których nie reguluje, odsyła do załącznika nr 3 do ogólnych przepisów BHP, który jest bardzo konkretny:

  • umywalki: co najmniej 1 na 10 pracowników najliczniejszej zmiany, przy pracach brudzących 1 na 5, z ciepłą i zimną wodą;
  • natryski: 1 kabina na 8 pracowników przy pracach brudzących, 1 na 5 przy pracach intensywnie brudzących;
  • ustępy: 1 miska i 1 pisuar na 30 mężczyzn, 1 miska na 20 kobiet; odległość od stanowiska pracy nie większa niż 75 m, a przy stałej pracy na otwartej przestrzeni 125 m;
  • ściany pomieszczeń higieniczno-sanitarnych do wysokości co najmniej 2 m gładkie, nienasiąkliwe i odporne na wilgoć — czyli zmywalne;
  • pomieszczenia do ogrzewania się: temperatura co najmniej 16°C, minimum 8 m²;
  • przy pracach na otwartej przestrzeni poza zakładem do 3 miesięcy oraz tam, gdzie nie ma wody i kanalizacji, dopuszczalne są ustępy ze szczelnymi zbiornikami nieczystości.

Osobny przepis (§ 14 ogólnych przepisów BHP) nakłada na pracodawcę obowiązek utrzymywania pomieszczeń w czystości i porządku, a § 13 ust. 3 każe zapewnić co najmniej 1,5 litra wody dziennie na każdy metr kwadratowy podłogi, która wymaga mycia.

Problem w tym, że przepisy mówią, ile ma być urządzeń i jak mają być wykończone. Nie mówią, kto, jak często i czym ma je sprzątać. Tę lukę wypełnia umowa między generalnym wykonawcą a firmą sprzątającą — albo nie wypełnia nikt, i wtedy kontener sprząta „ktoś z brygady” raz na tydzień wiadrem i szczotką.

Sprzątanie kontenerów na budowach: skąd się bierze niechęć firm sprzątających

Większość firm sprzątających, z którymi rozmawiamy, odmawia takich zleceń albo przyjmuje je tylko „w pakiecie” z biurowcem tego samego dewelopera. Argumenty powtarzają się.

sprzątanie kontenerów na budowach

Pierwszy to wycena. Kontener ma 15–18 m² powierzchni, więc klient oczekuje ceny jak za 15–18 m² biura. Tymczasem nakład pracy jest kilkukrotnie większy, a do tego dochodzi dojazd na plac, gdzie nie ma gdzie zaparkować i trzeba przejść szkolenie BHP wejściowe. Wycena „za metr” na budowie nie działa; działa tylko wycena za czas i za urządzenie, o czym piszemy w tekście o tym, jak wyceniać usługę sprzątania w 2026 roku.

Drugi to ludzie. Pracownik, który dobrze sprząta biura, niekoniecznie chce sprzątać kontener sanitarny. Firma musi mieć osobę z odpowiednimi predyspozycjami, odzieżą ochronną, szczepieniami i gotowością do pracy w warunkach, których nie da się ucywilizować. Takich pracowników jest mało i trzeba im lepiej płacić.

Trzeci to odpowiedzialność. Na budowie firma sprzątająca podlega kierownikowi budowy i przepisom placu: kaski, kamizelki, obuwie S3, zakaz poruszania się poza wyznaczonymi ciągami. Jeden wypadek przy wynoszeniu wiadra po oblodzonych schodkach kontenera i firma ma protokół powypadkowy na budowie, której nie kontroluje.

Czwarty to brak ciągłości. Budowa trwa rok, dwa lata, potem znika. Kontenery jadą na następny plac, czasem z inną ekipą. Firma sprzątająca nie buduje relacji z obiektem, tylko za każdym razem zaczyna od zera.

sprzątanie kontenerów na budowach

Dla kogo to jednak dobra nisza

Mimo wszystko są firmy, dla których sprzątanie kontenerów na budowach to specjalizacja i stały przychód. Łączy je jedno: nie udają, że to zwykłe sprzątanie. Mają osobny cennik, osobny sprzęt, osobnych ludzi i umowy z dwoma–trzema generalnymi wykonawcami, którzy przenoszą ich z budowy na budowę. Konkurencji jest niewiele, bo niewielu chce. A kiedy budowa się kończy, ta sama firma często dostaje zlecenie na sprzątanie pobudowlane całego obiektu — i to już jest zupełnie inna skala.

Jeśli prowadzisz firmę sprzątającą i zastanawiasz się nad tą niszą, zacznij od jednego kontenera sanitarnego u jednego wykonawcy, z umową na piśmie. Po miesiącu będziesz wiedzieć, czy to robota dla Ciebie.

Czy firma sprzątająca musi mieć szkolenie BHP, żeby wejść na budowę?

Tak. Każda osoba wchodząca na teren budowy przechodzi szkolenie wstępne (instruktaż) u kierownika budowy lub służby BHP wykonawcy i musi mieć środki ochrony: kask, kamizelkę odblaskową, obuwie ochronne. Warto to wpisać do umowy jako czas płatny.

Jak często należy sprzątać kontener sanitarny na budowie?

Przepisy nie podają częstotliwości — mówią tylko, że pomieszczenia mają być utrzymywane w czystości, więc sprzątanie kontenerów na budowach ustala się w umowie z wykonawcą. W praktyce przy 20–30 użytkownikach codziennie, a gruntowne mycie ścian, odkamienianie i dezynfekcja odpływów co najmniej raz w miesiącu.

Kto odpowiada za czystość kontenerów na budowie?

Pracodawca, czyli wykonawca, który je udostępnia swoim pracownikom. Może zlecić sprzątanie firmie zewnętrznej, ale odpowiedzialność za stan zaplecza wobec PIP pozostaje po jego stronie.

Czy można wycenić sprzątanie kontenera „za metr”?

Można, ale to prosta droga do straty. Nakład pracy na metr kwadratowy kontenera sanitarnego jest kilkukrotnie wyższy niż w biurze. Lepsza jest wycena za urządzenie i za wizytę, z osobną pozycją za mycie gruntowne.

Czym różni się sprzątanie kontenerów od sprzątania pobudowlanego?

Sprzątanie kontenerów odbywa się w trakcie budowy, cyklicznie, w pomieszczeniach socjalnych i sanitarnych zaplecza. Sprzątanie pobudowlane to jednorazowe, gruntowne czyszczenie gotowego obiektu przed oddaniem — inna skala, inny sprzęt, inna wycena.

Zapisz się na nasz newsletter!

Reklama
Jakub Biesiada
Redaktor Naczelny Portalu Branża Czystości. Właściciel firmy sprzątającej i marketingowo – reklamowej. Pasjonat nowych technologii, cleaningu i PR. Szkoleniowiec z zakresu usług sprzątania, procesów i procedur oraz technologii sprzątania. Autor wielu branżowych publikacji, prowadzi webinary branżowe oraz organizuje Kongresy Właścicieli Firm Sprzątających i Piorących. Autor kreatora wycen sprzątania.